Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
"Iść wszędzie... byle jak najdalej stąd i zdążyć nim pomyśle, że to błąd..."
Spacer wśród nienawiści, wśród tych, których los nie oszczędził...
Biała bluzeczka, marynarka, spodnie w kant... Wszystko mniej czy bardziej wskazuje na wyjazd do teatru, wizytę u kogoś ważnego ale na pewno nie na spacer. Pomimo tego wolnym krokiem idę ścieżką pośród drzew, jest jesień, widać to ewidentnie po kolorowych liściach, które wirując spadają na rozgrzane kamienie drogi do nikąd. Melancholia – to dobre słowo opisujące mój stan umysłu w tym właśnie momencie. Obok mnie ciągnie się wstążka pasma kolejowego... ale pociągu jeszcze nie widziałam. Idę dalej... powoli... powolutku... Nie spieszę się więc nikt ważny na mnie nie czeka... Co się dzieje? Dokąd zmierzam? Widać, że nie chce tam iść, nie wiem przed czym i przed kim i dlaczego ale chce uciec... Uciec? Ale gdzie? Biję się z myślami. Aż w końcu... ... ... . Rezygnuje z ucieczki, pomimo lekkiego powiewu wiatru krok za krokiem podążam do celu mojej wycieczki. Zastanawiam się jeszcze gdzie jestem, czy to moja miejscowość? Mój las? Moja droga? Czy kiedyś tu byłam? Raczej nie, to nie znana mi trasa, a jednak idę tędy tak pewnie, nie boję się, że zabłądzę.
W końcu dostrzegam jakieś zabudowania, tłum ludzi którym towarzyszy uporczywa cisza. Dziwne prawda? Zero szmerów, rozmów, krzyków dobiegających z oddali... Przerażająca cisza. Wchodzę razem z towarzyszącymi mi przez całą drogę torami przez bramę... Wita nas tabliczka... Auschitz-Birkenau... Jestem zaszokowana... Mijam ludzi błagających o pomoc, duszę się w środku ale moja twarz nadal jest pogodna... Co się dzieje?! Dlaczego tu jestem?!
Co miał znaczyć ten sen ???
LoserAngel 04.03.2006 [
Powrót]
Komentuj